Kierowcy samochodów benzynowych i diesla, nie znajdą dla nich paliwa. Wszystko przez zakaz

Kierowcy samochodów benzynowych i diesla, nie znajdą dla nich paliwa. Wszystko przez zakaz

wskaznik-zbiornika-paliwa-

Podaj dalej

Zakaz korzystania z silników spalinowych wiąże się z ograniczaniem dostępu do paliwa. Kierowców samochodów z silnikiem benzynowym i diesla w związku ze zmianami, które nadchodzą, czekają kolejne problemy.

Kierowcy muszą się liczyć z tym, że paliwa zabraknie

Jak informuje Express.uk właścicieli samochodów z silnikiem benzynowym i diesla czeka prawdziwe wyzwanie. Nie dość, że za kilka lat nie będą mogli kupować samochodów z silnikiem spalinowym, to detaliści zmniejszają dostawy paliwa. Wygląda na to, że korzystanie z samochodów spalinowych będzie znacznie utrudnione w 2030 roku.

Wielkiej Brytanii po upływie tego roku w sprzedaż wszystkich nowych samochodów z silnikami benzynowymi i wysokoprężnymi dobiegnie końca. Władze liczą się z tym, że jednak może wystąpić znaczne opóźnienie, zanim wszyscy kierowcy przesiądą się do samochodów elektrycznych lub na wodór.

Według Brytyjskiego Stowarzyszenia Przemysłu Naftowego (UKPIA) popyt na benzynę i olej napędowy prawdopodobnie utrzyma się po 2030 r. W sektorze samochodów ciężarowych, które są trudne do zastąpienia wersjami elektrycznymi, paliwo wciąż będzie potrzebne.
W związku z tym jeszcze tylko przez dekadę albo dwie, będzie można tankować samochody napędzane benzyną i olejem napędowym.

bak diesel paliwo

Stacje zaprzestaną sprzedaży paliwa i będą się zamykać

Specjaliści spodziewają się, że zakaz obowiązujący od 2030 r. i przejście na samochody elektryczne spowoduje, że stacje zajmujące się sprzedażą paliwa zaczną się zamykać. Zwłaszcza te na obszarach wiejskich.

Zapasy mogą się utrzymać jeszcze przez 10 lat, co dla biedniejszych i starszych kierowców oznacza poważne problemy w korzystaniu z samochodów. Przesiadka na samochody elektryczne w ich przypadku jest mało prawdopodobna.

Dyrektor wykonawczy Stowarzyszenia Sprzedawców Benzyny Gordon Balmer powiedział Express.co.uk, że mogą pojawić się obszary, w których nie kupią tradycyjnego paliwa w postaci benzyny i oleju napędowego.

Już teraz stosunek liczby stacji benzynowych do liczby mieszkańców jest znacznie mniejszy. Spadł na przestrzeni ostatnich lat w Londynie i na południowym wschodzie. Miał na to wpływ fakt, że wysokie ceny gruntów skłoniły właścicieli do sprzedaży tych terenów deweloperom.

kierowcy zapłacą więcej
Adobe iStock

Dobrym biznesem będzie myjnia samochodowa i punkty ładowania

Wraz ze spadkiem popytu na benzynę wiele stacji skupi się na handlu detalicznym i oferowaniu usług, takich jak mycie samochodów, zakupy odbiór przesyłek.

Większe stacje paliw mają miejsce na umieszczenie punktów ładowania samochodów elektrycznych. Wiele z nich już je ma albo wprowadza.
W związku z tym stacje sprzedaży paliwa dostosowują się do popytu. Będą oferować sklepy spożywcze lub kawiarnie oraz usługi ładowania samochodów elektrycznych.

Niedawno otwarta całkowicie elektryczna stacja Shell w Fulham jest to dobrym przykładem. Koncern podjął decyzję za którą pójdą kolejne firmy.

Problemy ze zdobyciem paliwa po 2030 roku to nie wszystko. Kierowcy samochodów z silnikiem benzynowym i diesla muszą się liczyć z przyszłym opodatkowaniem.

Według brytyjskiego UKPIA podatek paliwowy stanowił 28 miliardów funtów dochodów w budżecie państwa w latach 2019-2020. W przypadku gdy sprzedaż paliwa zacznie spadać, pozostaje pytanie, czym zastąpić wpływy do budżetu?

Tesla Supercharger - stacja ładowania

Pojawi się podwójne opodatkowanie?

Rząd Wielkiej Brytanii jeszcze tego nie wie. Mówi się jednak o podwyżkach opłat paliwowych, drogowych i podniesienie opłat za emisje dwutlenku węgla.

Wprowadzenie opłat drogowych dla posiadaczy silników spalinowych sugerował burmistrz Londynu Sadiqa Khan. Zaproponował on system opłat za przejechaną milę dla kierowców poruszających się po londyńskich drogach.

Biorąc pod uwagę fakt, że wielu kierowców nie stać na samochód elektryczny, to niejako wymuszenie porzucenia samochodów spalinowych. To oznacza, że pojawi się problem ze złomowaniem.

Ponadto rząd stoi przed „trudnym wyzwaniem”. W perspektywie czasu będzie musiał opodatkować w jakiś sposób również samochody elektryczne.
Opodatkowanie samochodów benzynowych i wysokoprężnych jest łatwiejsze i sprawi, że w najbliższych latach ich liczba zacznie spadać. Spadek liczby stacji oferujących tradycyjne paliwa wraz z dodatkowymi opłatami sprawi, że pozostaną na rynku tylko te, których nie można zastąpić wersją elektryczną, a są niezbędne.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News