Dostała mandat na ponad 5 000 złotych i wezwanie do sądu. Myślała, że to pomyłka, bo nie była właścicielką samochodu

Dostała mandat na ponad 5 000 złotych i wezwanie do sądu. Myślała, że to pomyłka, bo nie była właścicielką samochodu

audi mandat

Podaj dalej

Czy kierowca może dostać mandat za wykroczenia popełnione na drodze samochodem, którym kieruje? To oczywiste, a oprócz mandatu na konto wpłyną dodatkowo punkty karne. Jak się okazuje, nie trzeba nawet mieć samochodu i go prowadzić, by stracić na poczet kary ponad 5 000 zł.

Znalazła w skrzynce korespondencję- punkty karne i mandat na kwotę zwalającą z nóg

Jak czytamy w brytyjskim Daily Mail, nie ma problemu, by dostać mandat, nie będąc właścicielem samochodu i nie zasiadając za jego kierownicą. Udowodniła to swoją historią mieszkanka Chirch Village (Walia). Opowiedziała na łamach WalesOnline o tym, że ukarano ją mandatem na kwotę 1000 funtów i sześcioma punktami karnymi za łamanie prawa samochodem, którego nie prowadziła i nie należy do niej.

Jak każdy w tej sytuacji pomyślała, że zaszła pomyłka, ale wezwano ją nawet przed sądu. Ponadto zagrożono egzekucją komorniczą, jeśli nie wniesie opłaty za popełnione wykroczenia drogowe. Jakim cudem, skoro Audi A5, jakim popełniono masę wykroczeń, oddała firmie finansowej w październiku 2018 r.? Jak sprawdziła, po 4 latach w bazie DVLA nadal widniała jako właścicielka samochodu.

Pierwszy wyrok zapadł już lipcu zeszłego roku, o czym poinformował ją dokument przesłany z Preston Magistrates Court. Informował o tym, że zdobyła mandat i 6 punktów karnych, a sąd już zasądził karę bez jej udziału.

Ponieważ sprawa miała miejsce w Lancashire, szczerze mówiąc, pomyślałem, że to pomyłka. Nie było w tym żadnego wyjaśnienia ani kontekstu, ale powiedziano mi, że jeśli nie zapłacę, komornicy będą u moich drzwi. Nie był to wcale ładnie sformułowany list i brzmiał jak groźba – powiedziała w rozmowie z WalesOnline.

Dla kogoś, kto nie posiada samochodu, który zbiera mandaty to dość zaskakująca sytuacja.

„Miałem samochód do pracy od października 2017 r. do października 2018 r., a potem okoliczności sprawiły, że musiałam go oddać firmie, co zrobiłam”.

Walczyła rok o ponowne rozpatrzenie sprawy

Po rocznej walce o ponowne rozpatrzenie jej sprawy, sprawa Brytyjki znalazła swój finał 9 lipca z w sądzie. Jak się okazuje, DVLA nie uznało się winne zaistnienia tej stresującej sytuacji Stwierdzono, że kierowcy powinni sami powiadomić agencję, gdy przestaną być posiadaczem samochodu i nie zakładać, że wyręczy ich w tym firma, do której trafił samochód.

Problem w tym, że była właścicielka Audi, po przekazaniu samochodu z powrotem do firmy , powiadomiła DVLA o tym fakcie. Potwierdzenie jej słów znalazło się w e-mailu, jaki otrzymała od pracownika DVLA w październiku 2020 r. Potwierdził, że wszelkie grzywny po zwrocie samochodu nie będą jej dotyczyć. Tym samym mieszkanka Walii zrobiła wszystko, co konieczne w związku z pozbyciem się samochodu.

Sprawa jaka odbyła się przez sądem w lipcu nie do końca pomyślnie się skończyła. O ile nie straci ponad 5000 złotych, o tyle na jej koncie nadal są punkty karne i orzeczenie sądowe w sprawie zadłużenia.

Nigdy nie byłam w sądzie i nigdy wcześniej nie miałam punktów na moim prawie jazdy. Wywarło to ogromny wpływ na moje życie. Pozbawiło mnie to prawa do korzystania z kredytu lub dokonywania jakichkolwiek dużych płatności. Nie mogę nawet zawrzeć umowy na usługi telefoniczne

To nie koniec koszmaru, bo by oczyścić swoje nazwisko znów musi wrócić do sądu. To wiąże się z wydatkami na prawnika i opłatą za usunięcie punków karnych i wpisu CCJ. W sprawie nie ma winnych, a rzeczniczka DVLA cytowana w publikacji powiedziała jedynie:

„Obowiązkiem zarejestrowanego posiadacza jest powiadomienie DVLA o sprzedaży pojazdu. Najszybszym sposobem poinformowania DVLA, czy kupiłeś, sprzedałeś lub przeniosłeś pojazd lub zmieniłeś adres, to droga elektroniczna. Nasze usługi online są łatwe w użyciu i zachęcamy wszystkich klientów do korzystania z nich tam, gdzie to możliwe”.

Tylko co w przypadku, gdy, ktoś z pracowników DVLA przeoczy ten fakt lub zapomni odnotować?

Mandat na blisko 300 zł. Tyle zapłaci 73-latka za kupiony w parkometrze bilet

 

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News