Manicure dla karoserii - zrób to sam w czterech prostych krokach

Manicure dla karoserii - zrób to sam w czterech prostych krokach

Podaj dalej

W sezonie urlopowym najgorzej wypoczywają nie tylko pracoholicy. Pora wakacyjna to także tortury dla samochodu. Dlatego początek jesieni to doskonały okres na rewitalizację karoserii samochodu i przywrócenie mu dawnego blasku.

Wysokie temperatury, duża dawka słońca, unosząca się sól w powietrzu – czyli charakterystyczne cechy nadmorskiego klimatu są równie wredne dla powłoki lakierniczej samochodu jak ptasie odchody i pozostałości po z nokautowanych podczas podróży insektach. Z racji tego, że podczas urlopu to my odpoczywaliśmy od codziennych zajęć, powinniśmy zrewanżować się naszemu czterokołowemu przyjacielowi za dobrze wykonaną pracę podczas wycieczki do Juraty i z powrotem.

Idealnym momentem na przeprowadzenie prac renowacyjnych lakieru auta jest początek jesieni. Temperatury zewnętrzne utrzymują się na znośnym poziomie, deszczowe fronty jeszcze nie nabrały impetu, a i do pierwszych przymrozków zostało jeszcze trochę czasu. Jak przeprowadzić to sprawnie? Podpowiadamy w czterech prostych krokach.

Krok 1: Porządny prysznic, czyli zapraszamy na myjkę

Teorii na temat właściwego mycia samochodu jest wiele. Myjnie automatyczne drastycznie niszczą lakier, inni uważają, że samochód trzeba myć letnią wodą, a jeszcze inni, że najlepiej sprawdza się delikatna gąbka i okrężne ruchy dłońmi. Tak naprawdę wszystkie mają swoje plusy i minusy ale najważniejsze w konsekwencji jest to aby auto było czyste.

 

Na początek należy wyeliminować zaschnięty bród używając pistoleta ciśnieniowego. W ten sposób podczas mycia szczotkami myjni automatycznej cały osad zmięknie i nie przerodzi się w papier ścierny. Ważne jest aby spryskiwanie karoserii przeprowadzać z uwzględnieniem należytej odległości. Pistolety ręczne pracują pod wysokim ciśnieniem i może się zdarzyć, że przy nie zachowaniu właściwej odległości zniszczą lub powiększą dotychczasowe ubytki lakiernicze lub plastikowe elementy.

W trakcie wyboru programu na myjni lepiej zrezygnować z droższych propozycji pracowników stacji, którzy polecają programy z nałożeniem gorącego wosku. Po pierwsze jakość wosku pryskanego przez myjnię automatycznej jest kiepskiej jakości, po drugie wosk rozpraszany jest nierównomiernie i przeszkadza w późniejszym nałożeniu politury.

W większości przypadków myjnia automatyczna nie ściągnie z auta całego brudu. Wówczas powinniśmy zakasać rękawy i sami dopieścić pozostałe detale. Progi, ramy drzwi, błotniki, lusterka i zderzaki najlepiej jest oczyścić delikatną gąbką lub gładką szmatką. Nie bójmy się wody. Im jej więcej, tym lepiej. I jeszcze jedno. Kiedy gąbka spadnie na ziemię dokładnie ją wypłukaj zanim ponownie zaczniesz trzeć nią o karoserię. W przeciwnym razie naszym oczom ukarze się obraz bogaty w rysy, tak surrealistyczny jak dzieła Marcela Duchampa.

Krok 2: „Lakierożercy” – ptasie g****, żywica i insekty

To najbardziej irytujące zabrudzenia jakie pojawiają się na karoserii. Istotne jest to aby szybko usuwać je z lakieru. Wszystkie bowiem mają bardzo negatywny wpływ na powłokę. Począwszy od odbarwień lakieru, a kończąc nawet na rdzy. Na szczęście oferta preparatów skutecznie radzących sobie z tymi zanieczyszczeniami jest coraz bogatsza. Jednak i tutaj należy przestrzegać kilku istotnych zasad.

Przede wszystkim wybierajmy produkty poddane atestom; aby nie pozostawić plam na karoserii, nie czyśćmy auta w pełnym słońcu; nie spryskujmy nagrzanych powierzchni (np. maski, reflektorów) bowiem wyższa temperatura sprawia, że preparat wysycha i zamiast usuwać, utrwala zanieczyszczenia; czyszczone powierzchnie dokładnie spłukać wodą.

Krok 3: Lupa w rękę i do dzieła

Po gruntownym oczyszczeniu samochodu nadchodzi czas na dokładną kontrolę wzrokową. Najczęściej uszkodzenia lakieru pojawią się na zderzakach, na przykład w skutek otarć wózkiem podczas załadunku zakupów do bagażnika, na masce – odpryski spowodowane ruchem ulicznym i wydobywającymi się spod poprzedzających samochodów drobnych kamyczków, dolne partie nadkoli oraz w okolicach zamków drzwi, choć aktualnie ten ostatni problem rozwiązują systemy bezkluczykowe.

Oczywiście granica pomiędzy tym co możemy naprawić samemu, a tym co już będzie leżało w gestii lakiernika lub serwisów zajmujących się auto-detailingiem uzależniona jest od wielkości uszkodzeń lakieru. Tam gdzie pojawia się rdza, tam na 99,9% możemy zapomnieć o wszelakich specyfikach, politurach, kredkach czy markerach, których wcieranie staje się tylko bezcelowym i czasochłonnym zajęciem. Wówczas pomóc może tylko fachowe malowanie w zakładzie lakierniczym. Głębokie rysy i uszkodzenia są tam odpowiednio oczyszczone, nanoszone są podkłady i dopiero później właściwy odcień farby zgodny z numerem katalogowym każdego producenta, modelu i rocznika pojazdu.

Drobne zarysowania można spróbować zwalczać wszelkimi środkami dostępnymi na rynku. Kredki czy płyny potrafią niejednokrotnie zamaskować niewielkie uszkodzenia, jednak ich trwałość jest uzależniona od składu chemicznego, warunków pogodowych i częstotliwości mycia, a także od samego koloru samochodu. Dla przykładu kolor biały wyróżnia się największą twardością i jest najbardziej odporny na wszelakie zarysowania. Na drugim biegunie leżą z kolei wszystkie ciemne odcienie kolorów.

Bezwzględnie szybko należy usuwać za to poważne uszkodzenia. Pozostawienie mocno uszkodzonej powłoki na pewno w przyszłości odbije się na odchudzeniu portfela. Lakier samochodu ciągle „pracuje”. Ulega odkształceniom, mięknie lub twardnieje w zależności od aury. Pojawienie się rdzy bardzo osłabia okolice wokół uszkodzenia, systematycznie powiększając ubytek.

Krok 4: Dostrzeż swój kolor oczu odbijający się na karoserii

Uzupełnienie z dentystyczną precyzją wszystkich uszkodzeń w szacie naszego samochodu zwieńczy właściwa konserwacją karoserii. Zadbana powłoka lakiernicza to nie tylko wizytówka samochodu, ale także ochrona przed kolejnymi rysami i rdzą. Zanim jednak przystąpimy do polerowania warto także zadbać o wszystkie „nieblaszane” elementy – plastikowe i chromowane. Przedostanie się środka polerującego na takie elementy także może skutkować odbarwieniami.

Później możemy przejść do ciężkiej pracy, jaką bez wątpienia jest polerowanie. Jeśli ktoś dba systematycznie o wygląd swojego samochodu może zaopatrzyć się w maszynę polerującą. Jest dokładniejsza i nie męczy tak górnych kończyn jak tradycyjne, ręczne polerowanie. Rozpiętość cenowa bardzo szeroka – od 300 do nawet 1500 zł.

fot. Caroseria Autodetailing Studio / caroseria.pl

W przypadku starszych samochodów zaleca się naniesienie przed politurą środka oczyszczającego lakier. Jeśli ktoś z niego rezygnuje, dobrze jest przeprowadzić polerowanie auta jeszcze raz w około godzinnym odstępie. W nowszych samochodach, z mniej wyeksploatowanym lakierem wystarczy jedna próba.

Nie ważne czy polerujemy ręcznie czy przy pomocy maszyny, czynność należy wykonywać z daleka od promieni słonecznych i wysokich temperatur. Wosk w takich warunkach bardzo szybko twardnieje i zasycha. Politurę rozprowadzamy na niewielkich fragmentach nadwozia ruchami okrężnymi.

Metody naprawy samochodu po gradobiciu

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News