Przygoński: - Kibice dają mi megapozytywnego kopniaka

Przygoński: - Kibice dają mi megapozytywnego kopniaka

Kuba Przygoński Timo Gottschalk Mini Buggy Abu Dhabi Desert Challenge 2022 W2RC

Podaj dalej

Kuba Przygoński, który w barwach ORLEN Team rywalizuje zarówno na pustynnych bezdrożach, jak i na driftingowych obiektach, przyznał, że niemal wszędzie czuje wsparcie swoich fanów. Ponadto bardzo docenił tych kibiców, którzy pojawiają się w każdym zakamarku świata, by wspierać swoich idoli.

Inaczej niż na stadionie

Przygoński w wywiadzie udzielonym Red Bullowi przyznał, że czuje wsparcie swoich kibiców, ale jest ono zdecydowanie inne od tego, które mogą poczuć sportowcy rywalizujący na stadionach.

Na pewno w dużej mierze jest całkowicie inaczej. W rajdach sytuacja jest kompletnie inna, ale już na przykład w drifcie ten bezpośredni kontakt z kibicami jest. Mnóstwo ludzi przyjeżdża na zawody driftowe. Oni nie tylko siadają na trybunach i kibicują. Wielu kręci się przed imprezą w okolicach paddocku. Szukają kontaktu, chcą pogadać, mają przygotowane do podpisu zdjęcia itp. Krótko mówiąc, widać, że przybyli na imprezę przygotowani – mówił Przygoński.

W rajdach, jak wspomniałem, wygląda to inaczej. Większość śledzi Dakar w telewizji, Internecie i mediach społecznościowych, choć… zdarzają się i tacy kibice, którzy latają po całym świecie, by być możliwie jak najbliżej wydarzeń, które ich pasjonują. Tacy fani zasługują na szczególny szacunek – dodał.

Przygoński docenia najambitniejszych

Kuba Przygoński przyznał również, ze Ci kibice, którzy podążają za swoimi idolami po całym świecie zasługują na niezwykłe uznanie. Sam miał okazję doświadczyć wsparcia takich osób na rajdzie Dakar, którego trasa wiedzie po bezdrożach.

To jest niesamowite! W ostatnich latach Dakar odbywał się w Arabii Saudyjskiej i tam też docierali kibice, którzy wybrali się tam tylko po to, by śledzić i przeżywać rajd. To wielkie i kosztowne przedsięwzięcie, dlatego tacy fani to z reguły nie są przypadkowi ludzie. Wiedzą, czego chcą i zwykle mają niesamowitego bzika na punkcie rajdów. Zauważyłem też, że sporo ludzi łączy miłość do motorsportu z pasją do podróżowania. Znają kalendarz startów i planują podróż z odpowiednim wyprzedzeniem, śledzą rywalizację i jednocześnie zwiedzają wyjątkowe miejsca w Arabii Saudyjskiej, Ameryce Południowej, czy wcześniej w Afryce – mówił Przygoński.

Z oczywistych względów w ostatnich dwóch latach sporo się zmieniło. Mam jednak nadzieję, że wrócimy do normalnych czasów. Jak wspomniałem, zdaję sobie sprawę, że taki wyjazd wiążę się ze sporymi kosztami. Krótko mówiąc, trzeba zainwestować dużo kasy, czasu i sił, by zrealizować tego typu plan. Dlatego, kiedy tylko mogę, staram się szczególnie doceniać tak zdeterminowanych kibiców. Poświęcić tyle czasu ile mogę, zaprosić na biwak, porozmawiać. Nie traktuję tego w kategoriach obowiązków. To przyjemność. A, tak naprawdę, ja też coś z tego mam. Dostaję megapozytywnego kopniaka, kiedy na trasie odcinka specjalnego, gdzieś na totalnym odludziu widzę polską flagę – zakończył.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News