Polacy znów podbijają pustynię

Polacy znów podbijają pustynię

Kuba Przygoński Timo Gottschalk Mini Buggy Abu Dhabi Desert Challenge 2022 W2RC

Podaj dalej

Polscy zawodnicy oraz reprezentanci ORLEN Team z dobrej strony pokazali się na pierwszym etapie Abu Dhabi Desert Challenge. Impreza stanowi drugą rundę mistrzostw świata w rajdach terenowych.

Od czego się zaczęło?

Impreza jest dzieckiem stojącego obecnie na czele FIA Mohammeda Ben Sulayema. Zawodnicy mieli pierwszą okazję do rywalizacji w 1991 roku. W samochodowej stawce najlepsi okazali się Mohammed Mattar i Hassen Ali Bin Shahdoor, którzy korzystali z Land Rovera Defendera. Motocykliści dołączyli do rywalizacji w 1995 roku, a na kartach historii zapisał się Heinz Kinigadner na KTM-ie.

W samochodowej stawce rekordzistami są Jean-Louis Schlesser i Stephane Peterhansel, którzy wygrywali imprezę sześciokrotnie. Drugi z Francuzów ma również jeden triumf w klasyfikacji motocyklistów. w niej niekwestionowaną legendą jest Marc Coma, który świętował triumf osiem razy.

Pierwotnie impreza znana była jako Desert Challenge, ponieważ obejmowała trasa znajdowała się na terenie kilku emiratów Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Od 2009 roku organizatorzy skoncentrowali się na rywalizacje w regionie Abu Zabi, co przyczyniło się też do zmiany nazwy.

Dobra niedziela dla polskich kibiców

Rywalizacja rozpoczęła się od mierzącej 265 kilometrów próby prowadzącej z Abu Dhabi to Qasr Al-Sarab. W samochodowej stawce bezkonkurencyjny był korzystający z hybrydowego Audi Stephane Peterhansel. Francuz przewodził rywalizacji od startu do mety. Na koniec dnia ma dziewięć i pół minuty zapasu nad Yazeedem Al-Rajhim. Najniższy stopień etapowego podium wywalczyli reprezentanci ORLEN Team: Martin Prokop i Viktor Chytka. Do najlepszych stracili piętnaście minut bez jednej sekundy.

Za zespołowymi kolegami sklasyfikowano Kubę Przygońskiego i Timo Gottschalka. Duet w Mini na 237 kilometrze rywalizacji był trzeci, ale w końcówce stracił piętnaście minut. Problemy mieli faworyci rywalizacji. Nasser Al-Attiyah po uszkodzeniu koła na początku rywalizacji pojechał prosto na biwak i otrzyma znaczące kary. Sebastien Loeb musiał zatrzymać się na trasie i stracił na mecie blisko dwie i pół godziny.

W klasie SSV możemy świętować biało-czerwony triumf. Najszybsi byli Marek Goczał i Łukasz Łaskawiec. Najgroźniejszych rywali pokonali jednak o zaledwie dwie minuty, więc nie można mówić o łatwiej zdobyczy. Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk stracili do zespołowych kolegów blisko dwadzieścia minut. W LW Proto etapowy triumf odniósł Guillaume de Mevius. W quadowej stawce ostatecznie zabrakło zgłoszonego Kamila Wiśniewskiego. Najszybszy był Abdulaziz Ahli. Z dwóch zgłoszonych ciężarówek szybsza była ta prowadzona przez Martina Macika.

W niezwykle mocno obsadzonej motocyklowej stawce etapowy triumf odniósł Sam Sunderland. Brytyjczyk przewodził stawce do 79 kilometra, by na kolejnych dwóch pomiarach czasu być klasyfikowanym na drugiej pozycji. Na czoło powrócił na 196 kilometrze i nie oddał go do mety. Drugi ze stratą ponad dwóch minut był Kevin Benavides. Trzy sekundy za Argentyńczykiem znalazł się nieklasyfikowany w mistrzostwach świata Michael Docherty. Konrad Dabrowski, który otwierał rywalizację był osiemnasty. Do najszybszego stracił blisko pół godziny. Komplet wyników znajdziecie tutaj.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News