Doszczętnie rozbił auto za miliony. Dwa tygodnie później dostał nowe [WIDEO]

Doszczętnie rozbił auto za miliony. Dwa tygodnie później dostał nowe [WIDEO]

Doszczętnie rozbił auto za miliony. Dwa tygodnie później dostał nowe [WIDEO]

Podaj dalej

Thierry Neuville nie zaliczy grudniowych testów hybrydowego Hyundaia do najlepszych. Belg podczas jednych z jazd doszczętnie rozbił konstrukcję i na dziesięć dni zawiesił pracę całego zespołu. Na szczęście zadziałały wszystkie systemy bezpieczeństwa.

O krok od tragedii

Na początku grudnia Thierry Neuville miał okazję sprawdzić hybrydowego Hyundaia i20 Rally1 na jednym z odcinków w Alpach Francuskich. Belg popełnił jednak błąd, który zakończył się doszczętnym rozbicie auta, które wpadło w 30-metrową przepaść.

Wypadek był na tyle poważny, że doszczętnie zniszczone zostało jedyne przygotowane przez Hyundaia podwozie. Dla koreańskiej marki oznaczało to przerwę w przygotowaniach do nowego sezonu, która trwała dziesięć dni.

Widać, że nowa klatka bezpieczeństwa zdecydowanie spełniła swoje zadanie. To uratowało nas od poważnych kontuzji. Byłem w warsztacie i sprawdzałem wrak z inżynierami. Też stwierdzili, że wszystko zadziałało – mówił dla DirtFisha Neuville.

To nie jest szokujące. Ciekawe było bliższe przyjrzenie się temu, jak chroni nas podwozie. To zawsze robi wrażenie. Gdy zatrzymaliśmy się po wypadku, od razu mogliśmy wysiąść z auta. Nie mieliśmy problemów z hybrydą – dodał Belg.

Neuville raportuje

Związany od kilku sezonów z Hyundaiejm kierowca opisał całe wydarzenie, które wyglądało fatalnie.

Gdy wypadliśmy z drogi widzieliśmy, że nie ma drzew, rowu, ani nic innego. To był po prostu 30-metrowy spadek. Samochód zaczął nurkować i wiedzieliśmy, że wylądujemy na dole na dachu. Na samym dole. Zaliczyliśmy cały spadek nie uderzając w nic i po prostu znaleźliśmy się do góry kołami. To proste, był jeden spadek i jedno uderzenie. Spadliśmy z klifu i tyle. W ogóle nie dachowaliśmy. To zdecydowanie był duży wypadek.

Powrót za kierownicę

Hyundai po zbudowaniu nowego auta szybko wznowił prace i Neuville otrzymał szansę powrotu za kierownicę. Na prawym fotelu zasiadł jednak Julien Vial. Martin Wydaeghe potrzebuje nieco więcej czasu, by dojść do pełnej sprawności.

Martijn potrzebuje trochę czasu. Nie będzie pilotem podczas testów, ale pojawi się na nich, by udzielić wsparcia. Wróci na Monte Carlo – informował Neuville.

Świeżo zbudowana konstrukcja najpierw zaliczyła wewnętrzne testy w Niemczech. Po udanym sprawdzianie zespół powrócił do Alp Francuskich.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News