Biegnąc będziesz lepszy od Formuły E! Przynajmniej według zwiastuna serii [WIDEO]

Biegnąc będziesz lepszy od Formuły E! Przynajmniej według zwiastuna serii [WIDEO]

Formula E clip

Podaj dalej

Już w ten weekend czeka nas pierwsza runda kolejnego sezonu Formuły E. Elektryczna seria w czasach, gdy w kolejnych rywalizacjach pojawiają się alternatywne rozwiązania dotyczące napędów, stara się utrzymać swoją pozycję. Tym razem zabłysnęła jednak klipem promującym sezon.

Start w Arabii Saudyjskiej

Arabia Saudyjska została centrum światowego motorsportu w styczniu. Pierwsze dwa tygodnie roku stały pod znakiem Rajdu Dakar. Teraz zawodnicy Formuły E powalczą w Diriyah E-Prix. Tor znajdujący się blisko Rijadu mierzy 2495 m i składa się z dwudziestu jeden zakrętów: dziewięciu lewych i dwunastu prawych. Jazda odbywa się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Co więcej kierowcy zaliczą podwójną rundę sezonu. W tym roku do walki stanie jedenaście ekip, których barw bezie bronić dwudziestu dwóch kierowców.

Klip budzący kontrowersje

Wraz ze startem sezonu organizatorzy zaprezentowali klip promujący serię. Nie byłoby w nim nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że seria promowana jest… wypadkiem. Co więcej idąc logiką klipu biegnąc będziemy szybsi od startujących aut.

Klip rozpoczyna się od kraksy, która jest wzorowana na wypadku Nicka Heidfelda z pierwszego wyścigu Formuły E z 2014 roku oraz kolizji Alexa Lynna z zeszłorocznej rywalizacji w Arabii Saudyjskiej. Oba zdarzenia wyglądały bardzo niebezpiecznie, ale nie przeszkodziło to promotorom na zastosowanie podobnej sceny w swoim klipie.


Po wypadku jednak kierowcy dalej walczą w wyścigu prezentując swoje umiejętności parkourowe. Na sam koniec okazuje się, że mimo przebiegnięcia dość sporego dystansu, najszybszy i tak jest zawodnik uczestniczący w wypadku. W środowisku od razu pojawiło się wiele głosów krytyki. Na Twitterze da się przeczytać między innymi:

Czy tylko ja uważam, że to jest chore… Wystarczająco fajne, by przyciągnąć nowych widzów i wystarczająco oburzające, by hejterzy mieli kolejny argument do rozmów.

Liderzy mają wypadek. Kierowca wysiada, biegnie przez budynek, jeździ konno, wbiega do restauracji, przewraca stół, wypada przez okno, wbiega z powrotem na tor i wciąż kończy wyścig przed resztą stawki. To raczej nie pomoże.

Z pewnością taka forma promocji sprawiła, że rozpoczęły się dyskusje na temat serii. Jedna strona jest zachwycona, druga wręcz zażenowana takim obrotem spraw. Wy po której stronie jesteście?

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News