Większość Polaków nie zna tego przepisu. Ty też o nim nie wiesz? Mandat może być bardzo duży…

Polacy nie znają przepisów ruchu drogowego. Mandat to coś, czego bardzo nie chcemy dostać, ale dostajemy. Dostajemy, bo albo nie znamy przepisów, albo po prostu nie chce nam się do nich stosować. Polski kierowca wie lepiej. Jedzie tyle, ile mu się podoba. Tak, jak mu się podoba. Znaki, przepisy, ograniczenia? A po co to komu? Wielu kierowców zwraca na to uwagę dopiero wtedy, kiedy w pobliżu widzi policyjny patrol, albo fotoradar.

mandat naklejka
Podaj dalej

Dostaniesz za to mandat prędzej, niż ci się wydaje

Oczywiście – to nie jest tak, że ja tutaj będę zgrywał wszechwiedzącego znawcę przepisów. Minimalną przewagę nad niektórymi z was daje mi to, że przeglądałem ustawę Prawo o ruchu drogowym już niezliczoną ilość razy. Nie zmienia to faktu, że wciąż niektóre przepisy mnie zaskakują. Wciąż natrafiam na takie, na które wcześniej nie zwróciłem uwagi. I zastanawiam się – naprawdę? Przecież tyle razy zdarzało mi się złamać ten przepis. Tylko dlatego, że nie miałem o nim pojęcia…

mandat kierowca przepis przepisy jazda na suwak
Freepik

Zmierzam do tego, że my – kierowcy – raczej nie znamy przepisów. Znamy te podstawowe – oczywiście. Chociaż akurat znajomość często nie ma nic wspólnego z przestrzeganiem przepisów. Te podstawowe owszem – znamy – ale nie chce nam się ich przestrzegać. Na przykład dlatego, że „wiemy lepiej” i przepisy uważamy za kompletnie bzdurne. Ale pozostałych nie przestrzegamy, bo nie mamy o nich pojęcia. Ostatnio widziałem przykład… w sumie jednego i drugiego. Kompletne pomieszanie z poplątaniem.

Samochody zbliżały się do ronda. Jeden jechał lewym pasem – z którego na rondzie można było pojechać dalej prosto, albo w lewo, a drugi prawym pasem – z którego można było pojechać tylko w prawo. No i pan jadący lewym pasem ewidentnie się zapomniał. Przypomniało mu się, że chce jechać w prawo. Włączył kierunkowskaz… i po prostu zjechał na prawy pas, niemal spychając z drogi kierowcę, który się tam znajdował. Wyłącznie dzięki szybkiej reakcji nie doszło do poważnego zderzenia.

Gdzie jedziesz?!

O ironio – to ten, który jechał lewym pasem i się wepchnął, niemal nie doprowadzając do zderzenia, miał później pretensje. Mówił coś o tym, że przecież dał kierunkowskaz… i miał pierwszeństwo. To tak nie działa, proszę pana. Proszę pana, przede wszystkim „kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać”. To, że ty masz włączony kierunkowskaz, niczego nie zmienia. I tak musisz ustąpić pierwszeństwa. Koniec kropka.

Owszem, jest wyjątek! Natomiast jak już wspominałem – kompletne pomieszanie z poplątaniem. Kierowca wołał coś o tym, że musiał go wpuścić, bo jazda na suwak i tak dalej. No nie – znów – to tak nie działa. Jazda na suwak obowiązuje w momencie, w którym mamy np. jakieś zwężenie. Mamy remont drogi, stoi jakaś przeszkoda, pas zanika – cokolwiek. Nie ma dalej możliwości kontynuowania jazdy danym pasem i trzeba zjechać na inny. W takim przypadku kierujący jest obowiązany umożliwić kontynuowanie jazdy jednemu pojazdowi, bądź zespołowi pojazdów, z tego właśnie pasa, na którym kończy się ruch.

W tym przypadku to nie działa

I nie – to nie jest ta sama sytuacja. To, że ty zapomniałeś, że chcesz skręcić i że jedziesz złym pasem, kompletnie niczego nie zmienia. Nadal masz możliwość kontynuowania jazdy. Nie w tym kierunku, w którym byś chciał. Ale to już twój problem. W takim przypadku jazda na suwak nie występuje. To nie jest ta okoliczność, nie ta sytuacja! Natomiast mniemam, że nasz kierowca jechał z poczuciem pokrzywdzenia do samego domu. I może nadal czuje, że to on miał rację. Że nikt inny nie potrafi jeździć. Nikt inny nie zna przepisów.

Przeczytaj również