Spadł śnieg, był drift na parkingu. Co na to policja? Mandat! „Zagrożenie dla siebie i innych”. Czy na pewno?

Spadł śnieg, był drift na parkingu. Co na to policja? Mandat! „Zagrożenie dla siebie i innych”. Czy na pewno?

drift śnieg parking policja mandat sobiesław zasada (4)

Podaj dalej

23-latek dostał mandat po tym, jak uskuteczniał drift na śniegu na jednym z parkingów. Czy na to zasłużył? W tym akurat konkretnym przypadku tak. Natomiast dorabianie do tego całej ideologii – to jest już bardzo słabe. Ale to odwieczny problem, nie ma się czemu dziwić.

Drift to może w tym przypadku za duże słowo. Ale czy ślizganie się na pustym parkingu to naprawdę aż tak potworne przewinienie, żeby od razu podnosić alarm? Ten 23-latek jak najbardziej zasłużył na mandat. Dlaczego? Bo niestety przy okazji treningu swoich umiejętności jazdy w poślizgu zahaczył o automat znajdujący się na parkingu. Doszło do uszkodzenia mienia, musi być kara – to oczywiste, bez dwóch zdań.

drift śnieg parking policja mandat sobiesław zasada
fot. Policja

Policja, która otrzymała wezwanie na miejsce zdarzenia, ustaliła tożsamość kierującego Audi. Ten do wszystkiego się przyznał. Oprócz tego, że zapłaci mandat w wysokości 1020 zł, będzie musiał również pokryć koszty naprawy automatu. I na tym tak naprawdę cała sprawa mogłaby się zakończyć. Nie rozumiem po co robić z tego kierowcy błazna i za wszelką cenę starać się go ośmieszyć. Tak jakby zrobił coś naprawdę złego…

Autor artykułu opisującego zdarzenie na „WP” oczywiście nie mógł sobie odmówić określenia „domorosły rajdowiec”. Jeśli chce pan, czy pani, zobaczyć rajdowców, to proszę się wybrać na rundę Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, albo na inny rajd samochodowy. Czy tak ciężko to zrozumieć? Naprawdę ludzie łamiący przepisy na ulicach muszą być za każdym razem określani „rajdowcami”, a ich wyczyny „rajdem”? Przecież to jest niedorzeczne.

drift śnieg parking policja mandat sobiesław zasada
fot. Policja

No i co z tego? Robią coś złego?

Zawsze mnie dziwiło całe to zamieszanie wokół ludzi, którzy chcą troszkę pojeździć po śniegu, potrenować jazdę w kontrolowanym uślizgu. A że wybierają do tego duży, pusty, ośnieżony parking? Tak naprawdę nie widzę w tym nic złego. Lepiej pusty parking, na którym nic się nie dzieje, niż ulice i otwarty ruch.

Zawsze w takich sytuacjach warto przypomnieć słowa naszego wielkiego rajdowego mistrza Sobiesława Zasady: – Unikatem jest kierowca, który wraz ze spadnięciem pierwszego śniegu wyjeżdża na wyodrębniony z ruchu placyk i tam jeździ trochę „jak dziki”. Taki kierowca gdy wyjeżdża na miasto, porusza się już dość swobodnie, podczas gdy inni powodują dziesiątki kraks. Umyślny poślizg to pobicie przeciwnika jego własną bronią. Kierowcy niech tak nauczą się ślizgać, by manewr był dla nich czymś naturalnym – mówił Zasada, który rok temu, w wieku 91 lat, przejechał jeden z najtrudniejszych rajdów samochodowych świata – Rajd Safari.

fot. pixabay

O co w tym wszystkim chodzi? A no o to, że trenując taki scenariusz i próbując odpowiednio reagować, nie będziemy zaskoczeni na ulicy. Podczas kiedy inni przy jakimkolwiek uślizgu na śniegu zaczną panikować i spowodują kolizję, człowiek zaznajomiony z tematem będzie potrafił skontrolować samochód i uniknąć tej kolizji.

Oczywiście w policyjnym komunikacie też zaznaczono, że mężczyzna pomylił parking z torem wyścigowym i że stworzył zagrożenie dla siebie i innych uczestników ruchu drogowego. Naprawdę? Nie zapominajmy o tym, że facet się ślizgał po pustym parkingu. Jakie zagrożenie? Dla kogo? Przy takich prędkościach? Kto sprawia większe zagrożenie – on, czy ludzie, którzy przy pierwszym uślizgu kół spanikują, puszczą kierownicę i zamkną oczy? No tak, przecież ma jechać na tor wyścigowy. Ten, których w Polsce jest tak wiele i są ogólnodostępne. Ludzie złoci, to nie są Niemcy. Jakie tory wyścigowe? Te wszystkie pięć, czy sześć które posiadamy i które na ogół są zamknięte?

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News