Samochody elektryczne znikną z dróg szybciej, niż się pojawiły. Diesel i benzyna pozostaną z nami na zawsze

Samochody elektryczne znikną z dróg szybciej, niż się pojawiły. Diesel i benzyna pozostaną z nami na zawsze

fit for 55 samochody spalinowe

Podaj dalej

Kilkanaście dni temu bardzo głośno było o decyzji komisji europejskiej, która miała przegłosować pakiet „Fit for 55”. Diesel i benzyna na zawsze znikną z dróg? Samochody elektryczne będą jedyną opcją? Byłbym dosyć sceptyczny co do takich prognoz.

„Fit for 55” od samego początku nie trzyma się kupy. Projekt wypełniony jest absurdami, które wymyślił chyba ktoś oderwany od rzeczywistości. Polityk jeden z drugim wymyślił sobie, że na drogach będą tylko samochody elektryczne, a diesel i benzyna znikną raz na zawsze. No tak, wiadomo – jest to wykonalne w parę lat i cały świat nagle zmieni swoje wieloletnie nawyki i przyzwyczajania – bo jakiś polityk sobie tak wymyślił.

węgiel niemcy diesel benzyna samochody elektryczne fit for 55
fot. pixabay

Nie będę teraz po raz kolejny przytaczał wszystkich argumentów przeciw elektrykom. Bo są niekomfortowe, nierozwinięte, nieekonomiczne i nieekologiczne. O kwestiach finansowych nie ma co mówić, ale przecież istnieją badania potwierdzające to, że nowe samochody spalinowe są bardziej ekologiczne, niż samochody elektryczne! Ale zostawmy to – ich lobby już po części zwyciężyło i żaden logiczny argument niczego tu nie zmieni.

Diesel już znacząco droższy, niż benzyna! Co się dzieje na rynku paliw? Kierowcy – przygotujcie się

Natomiast biorąc pod uwagę to, co dzieje się ostatnio na świecie, jednak daleko bym był od ferowania wyroków na auta spalinowe. Wojna obnażyła tzw. liderów Europy, tych najbardziej „eko”. Aktualnie bliżej byłbym stwierdzenia, że samochody elektryczne znikną z dróg i to szybciej, niż się na nich pojawiły. A diesel i benzyna wrócą i to ze zdwojoną siłą i zostaną z nami raz na zawsze.

węgiel niemcy diesel benzyna samochody elektryczne fit for 55
fot. pixabay

Przyszłość motoryzacji?

Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się aktualnie w Niemczech. Zamiast inwestować w odnawialne źródła energii, oni wyciągają z rezerwy wszelkie możliwe elektrownie węglowe. Wprost mówi się o zwiększeniu wydobycia, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne. „Interia” podkreśla, że nie chodzi tu nawet o węgiel kamienny, a brunatny, czyli największego zabójcę klimatu.

Spacer z dzieckiem po chodniku? Uważaj – grozi ci za to mandat w wysokości 5 tysięcy złotych…

Chcecie posłuchać dalej? Kto w Niemczech najmocniej podkreśla konieczność zwrócenia się w stronę węgla? Minister z Partii Zielonych. Z partii, która, jak wskazuje sama nazwa, nastawiona jest na ekologię i zmienianie świata. I jak w tym świetle patrzeć na wszystkie te przepiękne tezy i słowa o klimacie, o ratowaniu świata? Jak wobec takich informacji z Niemiec, gdzie „nie ma innego wyjścia, trzeba przemyśleć wszystkie opcje, musimy skorzystać z węgla” itd. patrzeć na ciągłe upominanie Polski o wszystkie możliwe kopalnie?

Kup teraz – opony w mega promocji!

Nie rozumiem tego. Jeśli chodzi o węgiel i kopalnie, Niemcy i tak były w europejskiej czołówce. Teraz jeszcze bardziej zwrócą się w stronę węgla. A cały czas ciągną się jakieś chore afery, w których ci sami Niemcy, za ten sam węgiel, krytykują innych, w tym Polskę! Natomiast widzimy jak momentalnie zmienia się front. Prąd? OK – niby fajny, ale nic nam po nim… Przychodzi pierwszy lepszy kryzys i tak czy inaczej jesteśmy skazani na węgiel. Nawet ci, którzy najgłośniej warczą o jego zakazaniu. Może czas przestać słuchać głosu z Brukseli i rzeczywiście zająć się tym, co jest dobre dla kraju?

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News