Polacy masowo przechodzą na L4. To ich sposób na wysokie ceny paliwa. Pracodawcy są bezradni

Polacy masowo przechodzą na L4. To ich sposób na wysokie ceny paliwa. Pracodawcy są bezradni

l4 zwolnienie ceny paliwa (3)

Podaj dalej

Polacy to pomysłowy naród – nie od dziś wiadomo. Do czego doprowadziły wysokie ceny paliwa? A no do tego, że… ludzie zaczęli przechodzić na L4. Takiego obrotu spraw chyba nikt się nie spodziewał. Natomiast… ma to sens.

Polacy masowo zaczęli przechodzić na L4. Dla wielu z nich to sposób na ucieczkę przed drożyzną na stacjach benzynowych. Ceny paliwa nie będą cię dotyczyły… kiedy nie będziesz tankował samochodu – to genialne w swojej prostocie. A jak to zrobić, aby nie tankować samochodu? Ograniczyć jego użytkowanie do minimum, np. nie dojeżdżając codziennie do pracy. No cóż – mówcie co chcecie, ale ma to sens.

l4 zwolnienie ceny paliwa
fot. pixabay

To już realny problem, o którym rozpisują się eksperci. Zauważono zdecydowany przyrost przejść na L4. Wprost mówi się o tym, że pracownicy – najczęściej ci produkcyjni – biorą L4, chociaż wcale nie chorują. Zostają w domu i zajmują się czymś innym, np. pracą dorywczą. I – oczywiście należy to podkreślić – jest to dla nich opłacalne.

Kup teraz – opony w mega promocji!

Spróbujmy sobie to przeliczyć. Przyjmijmy, że ktoś zarabia „na rękę” 3600 zł za miesiąc pracy. Choruje na L4 przez równy miesiąc, czyli przez 31 dni. Zarobi w tym czasie niemal 3000 zł. Oczywiście wedle przepisów pracodawca musi mu tyle wypłacić. A więc teoretycznie ta osoba siedząc przez miesiąc w domu jest stratna 600 zł. Czy aby na pewno?

l4 zwolnienie ceny paliwa
fot. pixabay

Opłaca się?

Załóżmy, że ktoś ma samochód z silnikiem typu diesel. Średnie spalanie w jego samochodzie wynosi niewiele – 6 litrów / 100 km. Diesel kosztuje aktualnie średnio 7,66 zł za litr. Oznacza to, że 600 zł na paliwo ta osoba wyda po przejechaniu 1300 kilometrów. Jeśli ktoś ma do pracy w jedną stronę 50 km (a znam takie przypadki, a nawet przypadki osób, które mają zdecydowanie dalej), to te 1300 kilometrów przejedzie po 13 dniach pracy. Załóżmy, że miesiąc pracy ma 22 dni. Nasz przykładowy kierowca wyda na paliwo ponad 1000 zł. Więc jak to było? 600 zł stratny? Czy może jednak 400 zł „do przodu”?

To koniec – gaz ziemny z Rosji już nie płynie. Putin rozegrał partię pokera sam ze sobą. I przegrał…

Ludzie nie są głupi i zaczęli przeliczać. Sytuacje są różne. Każdy do pracy przejeżdża inny dystans, każdy inaczej zarabia, każdy ma inny samochód i inne średnie spalanie na danej trasie. Ale ludziom nagle zaczęło wychodzić, że bardziej opłaca im się siedzieć w domu na L4. Mniej zarobią – to prawda. Ale jednocześnie nie wydadzą tylu pieniędzy na drogie paliwo. A to równa się temu, że nic nie robiąc i tak wyjdą na plus.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News