Paliwo po 10 zł, masło i chleb po 15 zł a cukier po 20 zł – to wszystko w Polsce! Ludzie zapłaczą?

Paliwo po 10 zł, masło i chleb po 15 zł a cukier po 20 zł – to wszystko w Polsce! Ludzie zapłaczą?

paliwo masło chleb cukier cena ceny paliw

Podaj dalej

Paliwo, masło, chleb, cukier – wszystko to jest w Polsce koszmarnie drogie. Zresztą nie tylko to… i o ile akurat w ogóle jest dostępne, jak w przypadku cukru. Drożyzna coraz bardziej denerwuje Polaków, którzy szukają winnych. A będzie jeszcze drożej?

Czy paliwo, masło, chleb, cukier i inne koszmarnie drogie przedmioty będą w naszym kraju jeszcze droższe? Zacznijmy może od tego, że jest to raczej oczywiste. Nikt przecież nie powiedział, że ot tak w lipcu 2022 roku inflacja się skończy – no nie, na pewno tak nie będzie. Tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że przecież mówi się otwarcie o tym, że aktualny stan rzeczy jest spowodowany pandemią, a na skutki wojny dopiero przyjdzie czas.

paliwo masło chleb cukier cena ceny paliw
fot. freepik

Jest drogo i raczej z pełną stanowczością można powiedzieć, że będzie jeszcze drożej. Natomiast nie chodzi mi o jakieś kolejne małe podwyżki. Czy w Polsce wkrótce dojdzie do trzęsienia ziemi. Paliwo nie będzie po 8, czy 7 zł, ale po 10 zł. Masło, chleb? 15 zł. Cukier? O ile w ogóle będzie – po 20 zł. Tona węgla? 5 tysięcy. I tak dalej. Czy takie ceny są w ogóle możliwe? Są – i w sumie – to dlaczego nie?

Wstrzymaj się z tankowaniem. Za kilka dni benzyna będzie po 7,00 zł a diesel po 7,36 zł za litr!

Nie chodzi mi oczywiście o to, aby tyle za wszystko płacili Polacy. Natomiast wystarczy przejechać się gdzieś do miejscowości przygranicznych i zobaczyć, co się dzieje na stacjach paliw, czy przy sklepach spożywczych. Co drugi samochód – czasami nawet ten przelicznik jest większy – na obcych rejestracjach. Niemcy, Słowacy, Czesi – po prostu na zakupy i po paliwo jadą tutaj – tu jest taniej.

paliwo masło chleb cukier cena ceny paliw
Freepik

Inna cena dla obcokrajowców?

Węgrzy wprowadzili u siebie cenę maksymalną na paliwo – ta wkrótce okazała się niezwykle korzystna. Tak korzystna, że obcokrajowcy masowo jeździli tam tankować. Więc Węgrzy pozostawili swoją atrakcyjną cenę… ale tylko dla miejscowych. Cała reszta, ludzie spoza Węgier, płacą za paliwo o wiele, wiele więcej. I być może to faktycznie ukróciło pewnego rodzaju patologię. Czy my powinniśmy zrobić tak samo?

W ubiegłą środę benzyna kosztowała w Polsce średnio 7,44 zł. W Niemczech 8,53 zł, w Litwie 8,90 zł, na Słowacji 9,06 zł a w Czechach 9,25 zł.  Diesel to w Polsce cena 7,59 zł. Litwa już 8,85 zł, Słowacja 9,11 zł Czechy 9,22 zł, a Niemcy 9,36 zł. Powiedzmy to sobie wprost – różnice są i to są ogromne. To nie jest kwestia 20 groszy na litrze, a różnic dochodzących pewnie w niektórych miejscach pod 2 zł.

Nic nie wypijesz, a i tak będziesz pod wpływem alkoholu? Co pokaże alkomat? Co na to policja?

Pomyślcie sobie, że Czech chce zatankować 40 litrów benzyny. W Polsce zapłaci 297 zł, u siebie 368 zł. To 71 zł różnicy. Niemiec chce zatankować 40 litrów diesla. W Polsce zapłaci za to 303 zł, u siebie 374 zł – znów, to aż 71 zł różnicy. A teraz dodajmy do tego zakupy. Jeden sklep, drugi, trzeci – tu ma w kieszeni kolejne 70 zł, tam 50 zł. Nagle może się okazać, że różnica jest naprawdę ogromna. I jak tu nie skorzystać? A ty potem idziesz do sklepu i nie ma cukru. Na przykład.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News