Koniec z szybką jazdą po polskich drogach. Mandaty to nic – nie uwierzysz co wprowadzają…

Koniec z szybką jazdą po polskich drogach. Mandaty to nic – nie uwierzysz co wprowadzają…

koniec szybkiej jazdy polskie drogi mandat fotoradar odcinkowy pomiar (3)

Podaj dalej

Wszystko wskazuje na to, że to koniec szybkiej jazdy po polskich drogach. Zmiany zatwierdzone przez sejm wyraźnie dają do zrozumienia, że kierowcy powinni teraz bardzo mocno uważać. Policja ma coraz więcej narzędzi do walki z piratami drogowymi.

Stawki w nowym taryfikatorze przerażają od samego patrzenia. W sumie, można powiedzieć, że przekraczając prędkość do 30 km/h jeszcze nic wielkiego się nie dzieje. Wtedy narażamy się na mandat w wysokości maksymalnie 400 zł. Jeśli więc w terenie zabudowanym przy ograniczeniu do 50 km/h pojedziecie np. 75 km/h, albo na ograniczeniu do 90 km/h pojedziecie 118 km/h, jeszcze nic wielkiego się nie dzieje.

koniec szybkiej jazdy polskie drogi mandat fotoradar odcinkowy pomiar
fot. pixabay

Problemy zaczynają się, kiedy na tym ograniczeniu do 50 km/h pojedziesz np. 85 km/h. Przekroczenie prędkości o 31 km/h i więcej już skutkuje mandatem w wysokości 800 zł. Potem stawki rosną w zastraszającym tempie aż do poziomu 2500 zł za przekroczenie prędkości o 71 km/h i więcej. Ba, szybko może się z tego zrobić 5000 zł, kiedy takie wykroczenie popełnimy drugi raz w ciągu dwóch lat.

Sam taryfikator to jeszcze nic. Przecież ostatecznie ktoś nam tę prędkość musi zmierzyć. I tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa. Główny Inspektorat Transportu Drogowego oznajmił, że w najbliższym czasie na polskich drogach pojawi się aż 247 nowych urządzeń służących do kontrolowania kierowców. Będą to między innymi fotoradary, rejestratory wjazdu na skrzyżowanie na czerwonym świetle, rejestratory wjazdu na czerwonym świetle na przejazdy kolejowe itd.

koniec szybkiej jazdy polskie drogi mandat fotoradar odcinkowy pomiar
fot. pixabay

A co najgorsze…

Będą to również odcinkowe pomiary prędkości. I będzie ich aż 39! Wydaje się, że odcinkowe pomiary prędkości to obecnie narzędzie, którego kierowcy boją się najbardziej. Pamiętacie co działo się na remontowanych odcinkach Autostrady A1, kiedy wprowadzono tam pomiar? Tysiące mandatów wystawianych dziennie! Jest o to stosunkowo łatwo. Wystarczy nie wiedzieć, że coś takiego istnieje na danym odcinku, albo nie zauważyć znaku. Sam jadąc tym odcinkiem włączałem sobie urządzenie mierzące średnią prędkość. Nawet nie liczyłem ile samochodów przejechało obok mnie jadąc jakieś 30, 40 km/h szybciej.

fot. pixabay

Wystarczy podać przykład pomiaru na S8, który funkcjonuje od 23 listopada. Zatem pracuje równe sześć tygodni. Ile w tym czasie złapał kierowców? Prawie 17 tysięcy. A w momencie pisania tego artykułu pewnie już nawet ponad 17 tysięcy. Wiecie jak to jest – zwolnić na chwilę przed fotoradarem? Prosta sprawa, zwalniasz i jedziesz dalej. Ale odcinkowy pomiar prędkości to już inny temat. Jechać sobie powiedzmy 105 km/h na ograniczeniu do 70 km/h? Jaki to problem? A no taki, że teraz grozi za to 800 zł mandatu.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News