Kierowcy są załamani. Benzyna po 8 zł, a diesel po 9 zł. Całe oszczędności idą na paliwo do auta?

Kierowcy są załamani. Benzyna po 8 zł, a diesel po 9 zł. Całe oszczędności idą na paliwo do auta?

benzyna diesel ceny paliw paliwo

Podaj dalej

Kierowcy są załamani. Benzyna nawet za 8 zł a diesel za 9 zł? Pan Krzysztof pojechał na stację paliw. Za ledwie 40 litrów oleju napędowego do swojego samochodu zapłacił aż 360 zł. Jest załamany tym faktem i podkreśla, że nigdy wcześniej nie tankował tak drogo. Całe oszczędności odkładane latami teraz idą na paliwo. Jak zareagować w takiej sytuacji? Czy jest jakieś sensowne rozwiązanie?

Z góry przepraszam, ten wstęp był takim trochę „żartem sytuacyjnym”. Pan Krzysztof, który za 40 litrów paliwa zapłacił 360 zł jest wymyśloną przeze mnie postacią, która będzie mi niezbędna do tego artykułu. Ani benzyna nie kosztuje teraz 8 zł, ani diesel nie kosztuje 9 zł. Chociaż akurat biorąc pod uwagę ostatnie miesiące, to te ceny nie są jakieś dalekie od rzeczywistości. Ale powiedzmy sobie wprost, jasno – to nie są realne ceny paliwa. Natomiast postawa Pana Krzysztofa to już klasyka gatunku.

benzyna diesel ceny paliw paliwo
fot. freepik.com – dotshock

Wyobraźmy sobie czysto teoretycznie taką sytuację. Nasz Pan Krzysztof musi zatankować samochód. Pojawiła się kontrolka informująca go o tym, że kończy się paliwo. Więc Pan Krzysztof widzi stację paliw, widzi totem cenowy i zjeżdża aby zatankować. Widzi, że diesel kosztuje 9 zł, ale pomimo tego faktu tankuje samochód. Idzie na stację, płaci, zabiera rachunek i wychodzi. Później tego samego dnia Pan Krzysztof wstawia zdjęcie rachunku do internetu, oburzony, jak paliwo może być takie drogie?!

Od 1 stycznia takie wyprzedzanie jest zakazane? Przepisy mocno zmieniły się w tym zakresie?

I pewnie w tym momencie wszyscy byście powiedzieli… „co za głupek!”. Przecież widział ceny! Sam świadomie podjął decyzję, że chce zatankować akurat na tej stacji, wiedząc, że jest najdroższa. Widział ceny, a pomimo tego zatankował samochód. Dlaczego jest oburzony? Przecież skoro nie pasowała mu cena, to mógł pojechać na drugą stację, gdzie ceny są o 2 złote niższe! A skoro mu cena pasowała i tam zatankował, to dlaczego u licha teraz tworzy atmosferę wielkiego skandalu?

benzyna diesel ceny paliw paliwo
fot. freepik.com – BillionPhotos

Tak to niestety wygląda…

Wszyscy wiemy, że to wymyślona historia. Brzmi jak totalna abstrakcja, science-fiction. Ale przecież takie sytuacje zdarzają się naprawdę. Codziennie. Codziennie ktoś wstawia do internetu zdjęcie paragonu z restauracji oburzony tym, ile musiał zapłacić za posiłek. Pewna pani informuje, że pojechała z rodziną do Zakopanego na Sylwestra i po pierwszym dniu są niemal „spłukani”. Na dowód wstawiła zdjęcie paragonu. Dwa razy oscypki z żurawiną, moskol z masłem, jabłecznik na ciepło, a także dwie herbaty zimowe i jedna czarna. Łącznie? 178 zł. Afera, skandal, „oszukaństwo”.

Musisz mieć w samochodzie zapas płynu do spryskiwaczy? Mandat wynosi 500 zł – pamiętaj o tym

Codziennie widzę dziesiątki takich artykułów. A skoro one powstają, to znaczy, że jest nimi spore zainteresowanie. Ludzie czytają i sami się oburzają – jakie ogromne ceny! Przyznam, że sam do końca nie rozumiem tej sytuacji. Przecież każdy w restauracji dostaje menu. Zanim zamówi, sprawdza kartę dań oraz ceny. Nie spotkałem się jeszcze z menu, w którym nie ma cen. Oceniam na co mogę sobie pozwolić i wtedy zamawiam konkretne dania. Rachunek nie jest dla mnie zaskoczeniem… ponieważ dokładnie wiem ile zapłacę. Jeśli zamawiam danie, to znaczy, że godzę się na jego cenę.

1 stycznia zmieniły się przepisy. Kierowco, kara 7 tysięcy złotych, nawet jeśli nie jeździsz samochodem

Restauracje często nawet wystawiają menu przed wejściem. Wtedy nie musisz nawet wchodzić do środka, rozbierać się itd. Przed wejściem sprawdzasz ceny. Jest OK? Wchodzisz. Za drogo? Idziesz dalej. Przecież to oczywiste, dziecinnie proste. Nigdy nie zrozumiem całej tej atmosfery skandalu wokół tego, jaki ktoś dostał rachunek za jedzenie. Przecież każdy widzi ceny. Jeśli zamawia daną pozycję, to znaczy, że zgadza się na jej cenę. Czasami mam wrażenie, że ludzie specjalnie zamawiają coś z karty tylko po to, aby później zrobić aferę w internecie. Pokrzywdzeni, poszkodowani. Tak jak nasz wymyślony Pan Krzysztof… który widział, że diesel kosztuje 9 zł, ale świadomie podjął taką decyzję i zatankował. Do kogo ma pretensje?

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News