Fotoradar zrobił ci zdjęcie? Oto sposób na to, jak uniknąć kary – nie zapłacisz wtedy mandatu?

Fotoradar zrobił ci zdjęcie? Oto sposób na to, jak uniknąć kary – nie zapłacisz wtedy mandatu?

fotoradar mandat kara

Podaj dalej

Fotoradar to jeden z tych elementów drogowej infrastruktury, których kierowcy boją się najbardziej. Chyba nikt nie chce, aby „zrobiło mu zdjęcie”. Ale czy to „zdjęcie” zawsze oznacza mandat? Otóż okazuje się, że niezupełnie tak to wygląda. Czy jest nadzieja?

Wielu z nas ma podobne przekonanie. Fotoradar robi zdjęcie – to koniec. Musimy przygotować się na to, że wkrótce wydruk przyjdzie do domu. Razem z wysokością mandatu, który trzeba zapłacić. Czy jednak wtedy sprawa jest od razu przegrana? Otóż okazuje się, że mamy tutaj pewne kontrowersje, które wykorzystał już kierowca z Warszawy. To może przydać się wam w przyszłości…

fotoradar mandat kara
fot. pixabay

Sprawę opisało niegdyś „money.pl” na podstawie tekstu „Rzeczpospolitej”. Temat dotyczy przypadku, w którym kierowcy powinno zostać odebrane prawo jazdy. Fotoradar zrobił mu zdjęcie, na którym przekracza prędkość o ponad 50 km/h. Natomiast, jak już pewnie się domyślacie, pan prawo jazdy zatrzymał. Jakim cudem?

PILNE: Nowe ograniczenie prędkości – 100 km/h na autostradzie, 30 km/h w zabudowanym?!

Naczelny Sąd Administracyjny zajął się tą sprawą 25 sierpnia ubiegłego roku. Kierowca przekroczył prędkość o 78 km/h. W takiej sytuacji normalnie oczywiście prawo jazdy zostałoby mu zatrzymane na trzy miesiące. Zresztą zostało, ale jak się okazało, niesłusznie. Sąd zadecydował, że mężczyzna prawa jazdy nie straci. Dlaczego? W tym konkretnym przypadku sędziowie uznali, że zdjęcie z fotoradaru nie jest wystarczającym dowodem!

Czy to przełomowa sytuacja?

„Samo zdjęcie wykonane przez fotoradar nie jest podstawą do odebrania kierowcy prawa jazdy” – czytamy na „money.pl”. Dlaczego? Zdaniem sędziów nie można skazać osoby za coś, czego się jej nie udowodniło. Sprawca musi być ustalony w postępowaniu, a na zdjęciu nie widać dokładnie kto siedział za kierownicą.

Paliwo będzie jeszcze droższe. Benzyna i diesel podrożeją na przestrzeni kilku kolejnych dni

Teoretycznie można się zgodzić z takim wyrokiem. Teoretycznie. No bo przecież ktoś jechał o 78 km/h więcej, niż powinien. Dobrze – to nie musiał być ten konkretny kierowca, którego dotyczyła sprawa w sądzie. Dobrze – zgoda, że sprawca powinien, czy wręcz musi zostać ustalony w postępowaniu. Więc niech to postępowanie się odbędzie. Nasz kierowca powinien przecież wiedzieć, komu pożyczył samochód, czyż nie? Jeśli nie on prowadził, to kto?

fotoradar mandat kara
fot. pixabay

Zresztą, cała sprawa to pewnego rodzaju precedens. Sąd twierdzi, że zdjęcie nie jest wystarczającą podstawą do ukarania kierowcy. Uznaje też, że nie można go ukarać bez postępowania, a na zdjęciu nie widać dokładnie kto siedzi za kierownicą. A więc co – teoretycznie fotoradary są bez sensu i powinny zostać zlikwidowane? Wychodzi na to, że tak. Wychodzi na to, że nie można ukarać kierowcy na podstawie zdjęcia z fotoradaru.

Kup teraz – opony w mega promocji!

Oczywiście dopóki, dopóty kierowca się nie przyzna. Jeśli się przyzna i przyjmie mandat, po zawodach. Ale co wtedy, kiedy się nie przyzna? Sprawa trafia do sądu, a sąd twierdzi, że to nie jest dowód, nie było postępowania i nie widać kto siedzi za kierownicą, więc zamykamy sprawę? To jeszcze bardziej interesujące biorąc pod uwagę, jakie obecnie są stawki mandatów. Jeśli ktoś ma wybór – zapłacić 1500 zł albo 2000 zł mandatu, albo nie zapłacić… to może warto iść do sądu?

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News