Czegoś tutaj brakuje! To na pewno jeden z dziwniejszych driftów jakie słyszeliście [WIDEO]

Czegoś tutaj brakuje! To na pewno jeden z dziwniejszych driftów jakie słyszeliście [WIDEO]

Podaj dalej

Tesla Model 3 Performance – to właśnie w stronę tego auta zwrócone są teraz oczy wszystkich fanów samochodów elektrycznych.

Dla tych, którzy nie mają wystarczającego budżetu na zakup Modelu 3 w wersji Performance lub po prostu nie potrzebują tak szybkiego samochodu, Model 3 „Standard Range Plus” jest równie dobrym wyborem.

W tej „słabszej opcji” auto napędza pojedynczy silnik elektryczny. Moc kierowana jest oczywiście do tylnej osi. Samochód potrafi także pokonać całkiem imponującą trasę na jednym ładowaniu, bo aż 402 kilometry. Jednak dla YouTuberów w tym filmie, nie zasięg jest ważny. Elektryczny silnik + napęd na tył = Coś czym da się driftować. Czy to możliwe? Zaraz się przekonamy.

W przeciwieństwie do większości samochodów z napędem na tylne koła (lub jakiegokolwiek innego nowego samochodu) Tesla nie umożliwia wyłączenia kontroli trakcji w swoich samochodach. W zależności od modelu właściciele mogą być zmuszeni do wyciągnięcia bezpiecznika, lub innego obejścia systemu w celu wyłączenia elektronicznej niani. Ponadto powoduje to wyłączenie systemów takich jak kontrola stabilności, ABS i odzyskiwanie energii z hamowania.

Po wyłączeniu wszystkich tych funkcji Drifts N’Lift byli w stanie niewiarygodnie łatwo zacząć zamiatać tyłem samochodu i po krótkiej chwili złożyć to w naprawdę zgrabny drift  Modelu 3. To na pewno jeden z najdziwniejszych driftów jakie widzieliście, ponieważ jedyny hałas jaki słychać, to pisk opon błagających o litość.

 

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News