Życie w kabinie – zalety i wady zawodu

Nasze drogi każdego dnia przemierza tysiące ciężarówek. Kierowcy samochodów osobowych często widzą w nich wrogów. Mało kto jednak wie, że praca kierowcy ciężarówki to styl życia. Dzisiaj trochę wam go przybliżę.

Ciężarówki dla przeciętnego Kowalskiego to problem. Są one na drogach praktycznie przez całą dobę. Ilość przemieszczających się TIR-ów czasami powoduje powstawanie korków. W sytuacji, kiedy TIR (będę używać tego skrótu dla ułatwienia) wyprzedza i zajmuje lewy pas, kierowcy osobówek dostają czerwonej gorączki, bo musząc zwolnić do 90 km/h i tracą 30 sekund życia. Niektórzy uważają ich za śmierdzieli i niechlujów. Inni twierdzą, że praca kierowcy zawodowego jest łatwa, bo przecież tylko się jedzie i kieruje.

Zacznijmy od tego, że grupa ta dzieli się na dwa typy ludzi. Pierwsza z nich to osoby, które wykonują ten zawód wyłącznie dla kasy. Kierowcy ci najczęściej i najwięcej narzekają. A to zestaw do dupy, a to szef nie taki, a to trasa beznadziejna itd. Jest jednak druga grupa, którą bym chciał wam przedstawić. Są to pasjonaci. Ludzie, którzy kochają ten zawód tak samo, jak ty kochasz rajdy, kolarstwo, lub piłkę nożną. Ale po kolei.

Życie w trasie nie należy do łatwych. Szczególnie jeśli kierowca pracuje na międzynarodówce. Taka osoba większość swojego czasu spędza w kabinie. Ilość stresu, który towarzyszy tej pracy jest niewyobrażalny. Awarie, korki, terminy, czas pracy i do tego samotność. Łatwo powiedzieć, że taki wybrali sobie zawód. Oczywiście to prawda tylko, że czasami, ci ludzie tak samo wybierają ten zawód, jak ty wybierasz sobie hobby. Kochasz rajdy i tracisz przez to mnóstwo kasy, mimo to dalej je kochasz. Z tą pracą jest tak samo. Poświęcając się czemuś, musimy zaakceptować zalety, jak i wady naszej decyzji.

Przejdźmy zatem do pozostałych wad. Obowiązki kierowcy to niestety nie tylko jazda. Kierowca odpowiada za ładunek, który przewozi. Najczęściej więc jest obecny przy załadunku i rozładunku. Również to kierowca zabezpiecza ładunek. Zdarzają się sytuacje, w których sam musi załadować lub rozładować naczepę. Otwieranie jej boku, również do przyjemnych nie należy. Jeśli naczepa jest jeszcze w miarę nowa, to firanka przesuwa się, jak powinna, kiedy jednak ta ma już kilka lat, przesuwanie 4 metrów ciężkiego materiału wzdłuż jej 14-metrowego boku, kosztuje kierowcę mnóstwo energii. Jeśli dodamy do tego upalny lub lodowaty dzień, to okazuje się, że to cholernie męczące zajęcie. Czas pracy i jazdy kierowcy jest skrupulatnie zapisywany przez tachograf. Kierowca, wyruszając w trasę, musi ją planować w ten sposób, by mógł zrobić postój na wykręcenie obowiązkowej pauzy. Przekroczenie dozwolonego czasu jazdy wiąże się z wysokimi mandatami. Z uwagi na obecną sytuację w Europie, jest to praca również niebezpieczna. Włamania do kabin i naczep są codziennością. Poza tym jazda 40 tonowym zestawem o długości 16,5 metra wymaga odpowiedzialności, ogromnej uwagi i precyzji. Ostatnia sprawa, która jest najczęstszą wadą wymienianą przez kierowców to wspomniana wcześniej samotność. Tydzień, dwa, a czasami trzy tygodnie poza domem, bez żony, dzieci, przyjaciół. Jest to na pewno olbrzymi minus.

Zawód ten na szczęście to nie tylko wady, ale i spore zalety. Pierwszą sprawą, są zarobki. Dlatego wiele osób, które nienawidzą tej pracy, ją wybrały. Pasjonaci jednak wykonują go, bo kochają jeździć. Piękne widoki, długie trasy, pędzenie przed siebie przecinając powietrze, to wszystko powoduje niewyobrażalne uczucie wolności. Dla takich chwil ci ludzie to robią. Tylko oni, trasa i ich małe królestwo. Takich kierowców właśnie podziwiam najbardziej. Zawód ten to też różnorodność. Codziennie jesteś gdzie indziej, spotykasz innych ludzi, ciągle nowe wyzwania i inne ładunki. Życie truckera to też weekendowe imprezy parkingowe. Zrozumie to ten, kto spędził weekend na parkingu np. w Porcie Radomsko, na Garbsenie lub na pospolicie zwanej Dżangłerze.

Ostatnia sprawa, którą chciałem poruszyć to nazywanie tych ludzi śmierdzielami. Zdjęcia w artykule pokazują, że niektórzy kierowcy mają w kabinach zdecydowanie większy porządek niż my w domach. Jeśli ktoś jest typem brudasa to bez względu na zawód, jaki wykonuje, po prostu nim będzie. Znalezienie prysznica będąc w trasie, nie stanowi największego problemu. Wymaga to zwykłych chęci. Osobiście nie spotkałem takiego kierowcy, więc używanie takiego określenia w stosunku do nich wszystkich, jest po prostu oznaką naszego niskiego poziomu kultury.

Szanujmy się zatem wszyscy na drogach bez względu na to, jakim pojazdem się poruszamy. Zachowując kulturę na drodze, zwiększamy bezpieczeństwo nasze i innych uczestników ruchu.

Tekst: Izaak Chwist

Tagi: ciężarówki, transport

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

W temacie

Newsy ze świata motosportu