Wojna w F1? Rywale oskarżają Haasa o nieczystą grę

Obecny w Formule 1 dopiero od dwóch lat zespół Haas zaskoczył wszystkich świetną dyspozycją w Grand Prix Australii – kierowcy amerykańskiego zespołu mieli szanse na wynik w czołowej piątce, który jednak zniweczony został przez błędy w pit stopach. Rywale doszukują się w zwyżce formy zespołu zbyt bliskiej współpracy z Ferrari.

Szef zespołu, Gunther Steiner, odpowiedział na zarzuty jakoby Haas otrzymał większe wsparcie techniczne od włoskiej stajni, niż pozwalają na to przepisy.

McLaren i Force India wyraziły swoje podejrzenia, jakoby zwyżka formy wynikała właśnie z wiedzy i doświadczenia z Maranello – podkreślając jednak, że nie ma na to żadnych konkretnych dowodów.

Steiner przyznał, że wyrażanie opinii bazujących na braku dowodów mówi samo za siebie, a wszystkie akcje zespołu były konsultowane i aprobowane przez FIA.

Każdy może mieć własne zdanie – powiedział. Niektórzy jednak mają takie, które nie bazuje na żadnych faktach. Nie ma to dla mnie większego znaczenia.

– Cały nasz zespół może być dumny z pracy, jaką wykonaliśmy od zeszłego roku budując VF-18 i wchodząc do ścisłej czołówki. Jeśli ktoś ma z tym jakiś problem, mi to nie przeszkadza – dodał.

Wszystkie nasze działania są raportowane do FIA, tak jak i wszystkich innych zespołów. Dlatego jestem przekonany, że nie zrobiliśmy nic złego.

– Projektujemy własne pakiety aerodynamiczne, co wynika z regulaminów, ale używamy niektórych części pochodzących z Ferrari – o tym wszyscy wiedzą jednak od 2 lat.

Tagi: F1, Haas, Ferrari

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

W temacie

Newsy ze świata motosportu