Udany debiut w Citroenie

W miniony weekend 18 i 19 marca odbyła się 43. edycja popularnego Rajdu Monte Karlino. Na starcie imprezy stanęła ponad setka załóg, w tym Jakub Brzeziński/Szymon Marciniak, dla których był to pierwszy sprawdzian w bojowych warunkach nowego Citroena DS3 R3 Max. W harmonogramie zajęć znalazło się aż 12 odcinków specjalnych o łącznej długości niemal 40 kilometrów.

Start w rywalizacji zespołu GO+ Cars poprzedzony był przedsezonowymi testami na Dolnym Śląsku, podczas których panowała piękna i słoneczna pogoda – zupełnie odwrotnie, niż w trakcie Rajdu Monte Karlino.

Inauguracyjna runda Rajdowych Mistrzostw Polski Zachodniej, cyklu rajdów dla kierowców amatorów oraz zawodników licencjonowanych, przywitała wszystkie załogi mokrą i mało wiosenną aurą. Deszcz zaczął padać już podczas sobotniego zapoznania, które poprzedziło dwa miejskie prologi. Podczas pierwszego z nich, rozgrywanego w centrum Karlina, Jakub „Colin” Brzeziński zameldował się na mecie z ósmym czasem w klasyfikacji generalnej i drugim w klasie Gość, ustępując Michałowi Ratajczykowi w Mitsubishi Lancerze Evo X. Drugi odcinek miejski rozpoczął się o zachodzie słońca w Białogradzie. Około godziny 19:00 Brzeziński/Marciniak minęli linię mety z dziewiątym rezultatem, kończąc pierwszy dzień zmagań na szóstym miejscu w generalce i drugim w klasie Gość.

Niedzielne zajęcia rozpoczęły się od wizyty na lotnisku w Zegrzu Pomorskim, gdzie kierowcy zmierzyli się na długich, szybkich i wymagających odcinkach specjalnych. Tam też zlokalizowany został park serwisowy i strefa cateringu. Jakub „Colin” Brzeziński od samego rana cieszył się z trudnych warunków atmosferycznych, bowiem to właśnie dzięki nim można jeszcze lepiej poznać swój samochód. Podczas pierwszych trzech odcinków specjalnych reprezentant zespołu GO+ Cars aż dwukrotnie meldował się na miejscach w czołowej trójce, szybko awansując na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej. Pechowy dla naszej załogi okazał się odcinek numer 8, podczas którego Kuba Brzeziński odnotował stratę 59 sekund do najszybszej załogi i spadł na 11. miejsce w klasyfikacji generalnej, utrzymując wysokie 3. w klasie Gość. Dzięki szybkiej i równej jeździe na pozostałych odcinkach specjalnych, ubiegłoroczny wicemistrz Polski zdołał odrobić stratę i ostatecznie zameldować się na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej, ustępując jedynie Michałowi Ratajczykowi, który podobnie jak Colin, ścigał się w klasie Gość.

Kuba „Colin” Brzeziński: – Mimo iż Rajd Monte Karlino to tak naprawdę amatorskie zawody, ciężko powiedzieć, żebym świetnie się nie bawił. Obszerna lista samochodów mówi sama za siebie, a do tego bardzo spodobały mi się odcinki specjalne na lotnisku w Zegrzu Pomorskim. Pogoda nie rozpieszczała nas przez cały rajd. Pierwszy dzień odbywał się w towarzystwie fatalnych opadów deszczu, natomiast drugi jechaliśmy w totalnym błocie. Mimo to, zdecydowaliśmy się na użycie takich opon, na jakich wystartujemy w Korsyce, a nie najlepszych na panujące warunki, przez co miejscami było bardzo trudno. Na sam koniec rywalizacji został nam widowiskowy odcinek po centrum Koszalina. Dla mnie były to cenne kilometry mające na celu zapoznanie się i obycie z nowym Citroenem DS3, który ma głęboko schowane sprzęgło służące tylko do startu z pierwszego biegu. Skupiliśmy się również na parametrach ustawień procedury startowej, czy programów silnika względem przyczepności. Fajne, mądre kilometry przede wszystkim pod względem otwierających, krótkich odcinków Rajdowych Mistrzostw Świata, które czekają na nas w tym cyklu. Ostatecznie rywalizację skończyliśmy na drugim miejscu po bardzo fajnej walce z Michałem Ratajczykiem, który jadąc swoim czteronapędowym Mitsubishi uciekał nam na mokrym, a my odrabialiśmy na suchym. Rajd poprzedziły dwa dni testów na klasycznym odcinku specjalnym, co było świetnym uzupełnieniem krótkich, technicznych oesów Monte Karlino. Na prawym fotelu przez te 4 dni jazdy zasiadał Szymon Marciniak, ponieważ od początku naszej współpracy z Robertem Hundlą było wiadomo, że ten nie będzie dostępny na Rajdzie Korsyki, podczas którego zastąpi go właśnie dobrze znany w naszym zespole Szymon. Przed nami ostatni wolny tydzień i nie zajmuję się już niczym poza przygotowaniami do pierwszej rundy WRC. Mój standardowy dzień zaczyna się od wizyty na siłowni, potem oglądam onboardy z poprzednich lat, a na koniec spędzam długie sesje na torze kartingowym. Jeden, dwa razy w tygodniu wybieram się też do stajni Race Rent, gdzie uczę się obsługi Citroena i pokonuję cenne kilometry na ich odcinku testowym.

fot. Tomasz Kołtys

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

W temacie

Newsy ze świata motosportu