Pucharowy matador

Podczas rozegranego w ubiegłą sobotę Rajdu Cieszyńskiej Barbórki organizatorzy przygotowali również miejsce dla amatorów. W formule Super KJS wystartowało 30 załóg, których tempo nie odbiegało od starszych kolegów z Rajdu Okręgowego. Zgodnie z przewidywaniami, najlepiej poradził sobie Florian Wójcik-Mirski, który podobnie jak większość stawki rajdowe szlify zbierał m.in. w Rajdowym Pucharze Śląska.

Florian Wójcik-Mirski: – W Barbórce wystartowałem z wielkimi nadziejami. To przecież wielkie rajdowe święto – Cieszynka od zawsze nim była. Rozczarowałem się odwołanym odcinkiem z powodu „regulaminu” oraz traktowaniem zawodników bez licencji jak największe zło przez organizatorów. Nie wiem po co organizowali ten SKJS, skoro traktowali nas na każdym kroku jak coś gorszego! Co do skrócenia trasy, to taki jest regulamin i każdy zawodnik zapisując się do rajdu wiedział jak to wygląda. Szkoda, że nie mogliśmy jechać tego co RO, na pewno wiele osób by się zdziwiło naszymi wynikami. Spodziewałem się trudnych tras i nie zawiodłem się. Różna nawierzchnia, rożne rodzaje asfaltu, raz sucho, raz mokro. Do tego wszystkiego podbicia i zakręty, których nie było w trakcie zapoznania. Jednym słowem super! powiedział zwycięzca Super KJS, który oprócz szkolenia umiejętności w Rajdowym Pucharze Śląska startuje również w zawodach na torze Kielce.

Kielce to inny rodzaj zawodów, są bardziej wyścigowe. Na szerokim torze mogę sobie pozwolić na lepsze wyczucie samochodu, zabawę w poślizgi i opóźnianie hamowań. Jadąc kilka eliminacji udało mi się zdobyć 3. miejsce w rocznym pucharze Superoesu w klasie Subaru. W przyszłym sezonie postaram się tam zwyciężyć, ale to tylko marzenia – rzeczywistość je zweryfikuje.

Niezwykle popularnego śląskiego zawodnika postanowiliśmy również zapytać o Rajdowy Puchar Śląska – prywatny cykl amatorski, który rozwija się bardzo szybko, a zawodnicy są w nim wręcz zakochani – Puchar Śląska to wspaniały cykl składający się z 6 rund dla amatorów. Dzięki organizatorom tych imprez, na czele z Grzegorzem Czarnikiem i Arturem Balem, zarówno ja jak i pozostali zawodnicy mogli się wiele nauczyć, zdobyć nowych przyjaciół i poczuć wspaniałą atmosferę współzawodnictwa. Organizacja na najwyższym poziomie. Korzystając z okazji chcę serdecznie pozdrowić wszystkie załogi z tego cyklu i jednocześnie pogratulować ukończenia tego świetnego sezonu. zakończył Wójcik-Mirski, który w kilku rajdach RPŚ okazał się absolutnie bezkonkurencyjny. Podczas ceremonii startu Rajdu Cieszyńskiej Barbórki prowadzący jak ogień unikał nazwy Rajdowy Puchar Śląska. Ale biorąc pod uwagę problemy organizatora tej imprezy – Automobilklubu Cieszyńskiego oraz ich trudności w zorganizowaniu czegoś ciekawego na wysokim poziomie dla amatorów – nie ma się czemu dziwić. – RPŚ to trasy, których nie powstydziłoby się nawet RSMP. Polecam je każdemu, kto chce poczuć się jak na prawdziwym rajdzie.

Floriana zapytaliśmy również o jego samochód… jesteście ciekawi czym osiąga on takie sukcesy? Subaru Impreza GT Turbo z 1998 roku. Wymieniona została tam skrzynia biegów na krótszą – z nowego modelu. W tylnym dyferencjale zamiast seryjnej, zamontowałem szperę płytkową 1,5 way. Przekładnia kierownicza też jest z nowszego modelu STI z bardziej bezpośrednim przełożeniem. Silnik wyremontowany został na fabrycznych częściach w firmie Maptek z Poznania i również tam wystrojony przez Piotra na seryjnym komputerze i wtryskach. Wbrew obiegowej opinii nie mam 400 KM, tylko co najwyżej 300-320 oraz 350 NM w zależności od jakości paliwa i temperatury otoczenia. Jeśli pojawi się jakiś sponsor na pewno zakupię komputer zewnętrzny, co pozwoli wystroić Subaru na 350 KM i zrobić podtrzymanie turbo. Wtedy pełna moc będzie dostępna już od najniższych biegów. – podsumował zdobywca pucharu Śląska.

Tagi: Rajdowy Puchar Śląska Barbórka Cieszyńska

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

W temacie

Newsy ze świata motosportu