Kieliszki w górę! Mistrz ma urodziny!

Wielka osobistość polskiego motorsportu. Nie tylko wyśmienity kierowca rajdowy, ale również świetny, przemiły, pełen szacunku dla drugiej osoby człowiek. Wykorzystajmy okazję i złóżmy mu wszyscy życzenia – urodziny obchodzi dziś Kajetan Kajetanowicz!

O Kajetanie można pisać wiele i na dobrą sprawę… w samych superlatywach. Kwestie sportowe? Kajto to wzór, za którym od kilku ładnych lat podążają rzesze młodszych zawodników. Szczególnie to zjawisko obecne jest w województwie Śląskim, skąd pochodzi Kajetanowicz. Wszelakie imprezy amatorskie pękają w szwach, wszyscy chcą być jak on, mieć chociaż jedną naklejkę, ramkę na rejestracje… czy cokolwiek. Ale tą swoistą Kajtomanią ogarnięta jest cała Polska. Wszyscy go kochają i uwielbiają. To nie bierze się znikąd.

Pierwszy zarejestrowany występ Kajetanowicza to KJS w Bielsku-Białej w poczciwym Fiacie 126p. Pełna statystyk strona ewrc-results wskazuje nam, że pierwszy „profesjonalny” występ naszego mistrza to Barbórka Cieszyńska w roku 2000, gdzie Kajto nie ukończył przez wypadek. Później było Cinquecento, Seicento, Peugeot 106, aż rok 2005 i Peugeot 206 i starty w pucharze Peugeota. Wtedy pierwszy raz wszyscy dostrzegli niesamowity talent Kajetanowicza, który szybko został potwierdzony w mistrzostwach Polski. Kariera się rozwijała, aż Kajto sięgnął po pierwszy tytuł mistrza Polski w 2010 roku, wygrywając po drodze Rajdy Baltic Cup, Polski i Warszawski i kończąc wszystkie imprezy na podium. Rok później było kolejne mistrzostwo, a później zaczęła się absolutna dominacja i wygrana w 16 z 19 rajdów na przestrzeni dwóch lat (włączając w to pojedyncze występy w ERC). A później? Wszyscy wiemy, mistrzostwa Europy; sezon rozpoznawczy i trzy tytuły z rzędu.

Ale przecież nie kochamy go tylko za wyniki sportowe, bo to nie wszystko. Kajetanowicza uwielbiamy przede wszystkim za to, jakim jest człowiekiem. Jest pełen szacunku dla innych, miły, uśmiechnięty, ale też zawzięty w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W jednej z rozmów z naszym magazynem Kajto opowiedział nam historię, kiedy w przeddzień Rajdu Akropolu pojawiły się problemy z kamieniami nerkowymi. Z ogromnym bólem i lekami nasz mistrz zacisnął pięść i stoczył walkę Rajdem Bogów, którą rozegrał po swojemu i zwyciężył. Były też inne kontuzje, przesilenia… jak mówił sam Kajetan, każdy ma jakieś swoje problemy, ale sęk w tym, żeby potrafić je rozwiązać i nigdy się nie poddawać. Pomimo bólu i problemów nigdy nie widzieliśmy w nim jednak negatywnych cech. Zawsze jest uśmiechnięty, zawsze potrafi znaleźć czas dla swoich kibiców, ale jest też niezwykle profesjonalny.

Kiedy byłem jeszcze zwykłym kibicem, to razem z przyjaciółmi podziwialiśmy go na rajdach. Wtedy to był dla nas wielki heros, gwiazda, człowiek niedostępny dla mas. Widzieliśmy go jedynie w samochodzie, czasami z daleka na serwisie, za kilkoma rzędami kibiców, czasami na mecie, kiedy wznosił puchary w geście zwycięstwa. Kiedy nie mieliśmy jeszcze prawa jazdy to jeździliśmy po lasach na rowerze i wszyscy byliśmy Kajetanowiczami… a kiedy prawko już było, to zaczęło się też upalanie i pierwsze rajdy. Później poznałem Kajetana bliżej, będąc już dziennikarzem. To człowiek absolutnie niesamowity. Pomimo faktu, że jest wielką gwiazdą, to wciąż prezentuje całkowicie ludzkie cechy, jest niczym kolega, którego nie widziałeś kilka lat, ale potem rozmawiacie i od razu jest ten fajny klimat i śmiech. Chodzi o to, że Kajto traktuje wszystkich na równi, nikogo nie olewa i jest w stanie z każdym pogadać. Jest takim „naszym” mistrzem… mistrzem ludzi, każdego z nas. Jest jednym z nas, kibiców, pasjonatów, rajdowych szaleńców. Jak każdy z nas uwielbia spędzanie czasu w samochodzie, nie ważne, czy to rajd, czy testy. On tym żyje, każdą chwilą. Z tym, że on od czasu do czasu wsiada do Fiesty R5 i zdobywa jeden tytuł za drugim. To nasz dobry przyjaciel, każdego kibica. Daje nam emocje, szczęście, radość. To ten typ człowieka, za którym pójdziesz w ogień, a przy rajdowym weekendzie zjadasz paznokcie w nerwach. To nowoczesny heros, bohater. To mistrz, którego wszyscy potrzebujemy.

Zdrowia, szczęścia, miłości, radości, samych sukcesów, najlepszych, bezawaryjnych samochodów, najważniejszych mistrzostw, najwyższych lokat. Po prostu – bądź sobą, ciesz się tym, co robisz i spełniaj swoje marzenia mistrzu. Sto lat mistrzu!

Tagi: Kajetan Kajetanowicz

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

W temacie

Newsy ze świata motosportu