Jeremy Clarkson: Naprawię Formułę 1!

Słynny brytyjski prezenter motoryzacyjny za pośrednictwem swojego nowego dziecka, portalu Drivetribe, podzielił się z internautami swoją opinią na temat obecnego stanu Formuły 1 i przyznał, że ma sposób na jej naprawienie.

337286

Jeremy Clarkson, w swoim niecodziennym stylu, przywołał na początku festwial entuzjastów motorsportu Goodwood, podczas którego oglądał wyścig byłych kierowców wyścigowych prowadzących identyczne Austiny A35s.

Dla tych, którzy są za młodzi, żeby znać firmę Austin, muszę dodać, że była to okropna marka, zatrudniająca niewykształconych pracowników, którzy tworzyli brzydkie i źle zaprojektowane samochody. I robili to naprawdę źle – pisze Clarkson.

Wyścig brytyjskich samochodów trwał dokładnie pięć okrążeń, a były prezenter BBC podzielił się ciekawym spostrzeżeniem na ten temat.  – Podczas tego deszczowego wyścigu rozgrywanego na dystansie pięciu okrążeń, widziałem więcej dramaturgii niż podczas ostatnich pięciu lat w Formule 1. To zmusiło mnie do myślenia: dlaczego by nie zebrać całej stawki modeli reklamujących zegarki i wsadzić ich do starych, gównianych samochodów przed wyścigiem F1? To byłoby genialne!

Clarkson, który wspólnie z Richardem Hammondem i Jamesem May’em pracują aktualnie nad nowym projektem o nazwie The Grand Tour, pokusił się także o małe podsumowanie tego, co dzieje się w obecnych czasach w Formule 1. – Pod koniec tej wielkiej procesji, Lewis usłyszał od swojego inżyniera „Dobrze sobie poradziłeś, Lewis”. I to nie koniec problemów. Zespół najwyraźniej zbudował komputer, a potem zapłacił komuś aby „sobie radził” przez kilka godzin.

– W innym wyścigu, młody waleczny Max Verstappen usłyszał od swojego inżyniera, aby zaprzestał prób wyprzedzenia Nico Rosberga. Znów zacząłem rzucać losowymi rzeczami w mój telewizor.

Jaka jest złota rada Jeremy’ego Clarksona na poprawę widowiska w Formule 1? Rzecz jasna, bardzo niedorzeczna: – Jeśli Lewis zakwalifikuje się na pole position, jego zespołowy partner będzie musiał startować z końca stawki, jeśli Verstappen będzie drugi, jego partner wystartuje z drugiego od końca, i tak dalej.

– To spowoduje przede wszystkim, że same kwalifikacje będą niesamowicie ciekawe, bo pokonanie twojego zespołowego kolegi stanie się obowiązkiem. Sam wyścig też będzie dużo ciekawszy, gdyż szybkie samochody znajdą się zarówno z przodu, jak i z tyłu. Wolniejsze auta będą jechać po środku, tworząc przeszkody dla innych.

Takie postawienie sprawy rozwiązałoby jeszcze jeden problem w postaci dwóch kierowców z tego zespołu jadących koło siebie. Koniec Team Orders!

W ten sposób, Formuła 1 nadal będzie mogła cieszyć się mianem technologicznego giganta, jednocześnie prezentując piękne, prawdziwe ściganie – na sam koniec Jeremy poprosił swoich czytelników o kontakt, jeśli znajdą dziury w tym misternym planie. Cóż…

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Newsy ze świata motosportu