Austriacki dramat

Zakończony w sobotę Rajd Janner kolejny raz udowodnił nam wszystkim, jak bardzo niesprawiedliwym sportem są czasami rajdy samochodowe. Kiedy wszystkie oesy były już skończone, a rok rozpoczynał się od ogromnej niespodzianki, wszystko nagle legło w gruzach.

Polscy kibice bez wątpienia nadal wspominają Rajd Janner z wielkim uśmiechem na twarzy. Ostatnie dwie edycje austriackiej imprezy padały przecież łupem naszych ludzi – w 2014 roku zwyciężyli tam Robert Kubica i Maciej Szczepaniak, zaś w 2015 absolutnie bezkonkurencyjni byli Kajetan Kajetanowicz i Jarosław Baran, którzy resztę załóg pokonali o ponad 6 i pół minuty!

Tym razem klasyk na śniegu nie przyciągnął do siebie żadnych polskich duetów, jednak nie oznacza to, że postronni kibice nie mieli czego oglądać. Pierwsza pętla nie zapowiadała wielkich emocji, bo zwycięstwa wymieniły między sobą załogi Keferbock/Grundlinger oraz Mayr-Melnhof/Welsersheim (obie w Fiestach R5). Ci drudzy dominowali w trakcie całego dnia i przed sobotnimi oesami mieli przewagę w wysokości prawie 2 minut nad drugimi (!) Simonem Wagnerem i Geraldem Winterem, którzy trasę pokonywali starą, poczciwą Mazdą 323 GT-R!

Punktem zwrotnym okazał się OS14 Bad Zell – Tragwein Aisttal 2, gdzie w Fieście R5 liderów uszkodzeniu uległa pompa paliwa. To mogło oznaczać tylko jedno, nowymi liderami austriackiego klasyka zostali Simon Wagner i Gerald Winter! Nagle kibice rajdowi z wielu części Europy zaczęli się przyglądać tej heroicznej walce Mazdy 323 z drugą Fiestą R5 i po zakończeniu ostatniego odcinka specjalnego mogli z czystym sumieniem odkorkować szampany. Wagner pokazał, że można, a sprzęt nie ma aż takiego znaczenia, kiedy do gry wchodzą umiejętności.

Wszystkie te rozmowy możemy jednak odłożyć na bok, bo rajdy kolejny raz pokazały swoje wielkie okrucieństwo. Na ostatniej dojazdówce w samochodzie wysiadła skrzynia biegów, a Wagner napisał tylko na swoim Facebooku: – Jestem niesamowicie wkurzony i wciąż brak mi słów. Nasza uszkodzona skrzynia biegów pokonała wszystkie odcinki specjalne tylko po to, żeby ostatecznie zepsuć się na dobre na dojazdówce. Dzięki dla wszystkich kibiców za to, że trzymaliście kciuki.

Kto by pomyślał, że po tych wszystkich przygodach i dramatach po zwycięstwo sięgną ci, którzy prowadzili w Janner jako pierwsi – Johannes Keferbock i Hannes Grundlinger. W świecie kosmicznych samochodów R5 przez chwilę w niebie znajdowała się stara Mazda. Szkoda, że to wszystko nie wytrzymało do końca. Mielibyśmy przepiękny początek sezonu.

Tagi: Janner, Rajdy, Rallye Janner

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

W temacie

Newsy ze świata motosportu